Strona główna-->English version
OskarFilmyTeatrDlaczego Japonia?
To lubięGaleria rysunkówO WajdzieBibliografia


Krajobraz po bitwie


fot: Renata Pajchel

Wśród wielu znakomitych literacko utworów, których tematem jest wojna, całkiem odrębne miejsce w polskiej literaturze zajmują Medaliony Zofii Nałkowskiej i Proszę państwa do gazu Tadeusza Borowskiego. Do dziś czytam te utwory ze strachem. Człowiek tak niewiele wie o sobie, dopóki sam nie znajdzie się w podobnych sytuacjach. Oba te opowiadania nie doczekały się filmu do dziś chyba dlatego, że obraz wojny w nich przedstawiony nie pozostawiał żadnych złudzeń co do człowieka. Tą goryczą przeniknięta jest Bitwa pod Grunwaldem - choć tym razem akcję umieścił Borowski już po wojnie, gdzieś w Niemczech w obozie dla tzw. dipisów.

Przedwojenna Polska rozsypała się na naszych oczach w 1939 roku jak domek z kart. Rozczarowanie do dawnej Polski, jakiego wtedy doznaliśmy, w ogromnym stopniu uformowało nastroje powojennej inteligencji, ułatwiając, zwłaszcza w pierwszym okresie, jej zbliżenie z nową władzą. Myślę, że właśnie dlatego gorzka ironia Borowskiego była mi tak bliska. Jego opowiadanie mogłem wyobrazić sobie z łatwością również jako część mego życiorysu. Dlatego przy pierwszej nadarzającej się okazji zrobiłem wszystko, aby przenieść Bitwę pod Grunwaldem na ekran.

Nie znałem, ani nawet nie spotkałem nigdy Tadeusza Borowskiego. Było to zresztą bez większego znaczenia, skoro Daniel Olbrychski i tak miał zagrać rolę Tadeusza.

Z prawdziwą radością patrzyłem, jak Daniel zmaga się z tą nie dopasowaną do niego rolą, jak łamie swoje nawyki i nauczone sposoby, aby w końcu zagrać coś głęboko przejmującego i prawdziwego. W zmaganiach tych wspierała go dzielnie, nie podobna w niczym do znanych mi wcześniej polskich aktorek, Stanisława Celińska.

Daniel i Stasia dali temu filmowi skrzydła, ale i my wszyscy mieliśmy poczucie, że robimy coś ważnego. Niestety, wraz z ostatnim zdjęciem skończył się piękny czas artystycznych zmagań z materiałem, którego dostarczyła nam proza Borowskiego, a zaczęły polityczne komplikacje wokół samego filmu. Pierwszym ostrzeżeniem było zatrzymanie przez działających w kinematografii ludzi Urzędu Bezpieczeństwa części nakręconego przez nas materiału. Chciano koniecznie dopatrzyć się na ekranie twarzy Adama Michnika i Barbary Toruńczyk, których jako statystów zaangażował, zresztą bez wiedzy kierownictwa filmu, mój asystent Andrzej Titkow. Oboje opozycjoniści wyszli właśnie z więzienia i musieli zarobić parę groszy., Rozpętała się burza. Na szczęście dla nas kontrolerom nie udało się wykryć na ekranie twarzy przestępców. Myślę, że Adam i Basia jako doświadczeni i wprawni konspiratorzy dość mieli powodów, żeby nie pchać się niepotrzebnie przed kamerę. Adam Michnik zapamiętał trochę inaczej to zdarzenie. Faktem jest jednak, że Andrzej Titkow musiał odejść z naszej ekipy. Ten epizod był zapowiedzią chmur, które zbierały się nad naszym filmem. Generał Moczar miał już wówczas wszędzie swoich ludzi, a redakcja tygodnika "Ekran" była na jego służbie. Narodowi komuniści znaleźli pole do popisu, manipulując emocjami wokół narodowych świętości zaatakowali nasz film. Zrodzona z głębokiego wewnętrznego rozdarcia krytyka przedwojennej Polski została wystawiona na pastwę łatwych sloganów o patriotyzmie, którego Moczar stał się nagle obrońcą.

Andrzej Wajda


Recenzje

Jest w filmie pasja, pozornie daleka od społecznych treści. To uścisk miłosny wyzwalających się, bo nie wyzwolonych, chłopca i dziewczyny. (...)
Odczytałem go jako symbol. Odczytałem jako obraz tej Mickiewiczowskiej lawy, oblepiającej zgorzkniałą dziewczynę, zesceptycznionego chłopca. Surrealistyczny obraz dwóch obnażających się ciał przetaczających się w wielokrotnych skrętach po gruncie najeżonym (pod zwiędłym listowiem) ostrymi gałązkami, kamykami, drapiącymi, dającymi ból towarzyszący wyzwoleniu - może to niezamierzony przez Wajdę symbol?(...)
Ten miłosny symbol, jakże piękny, może stać się symbolem mierzwy ludzkiej z baraku. Będzie odpadać z nich skorupa poniżenia, ale czy zapłonie w nich twórczy płomień? (...) Ja myślę, że to jest troska Wajdy. Nie jest sam. Stoi za nim tradycja naszych największych. Żeromskiego, rozdrapującego rany, Matejki, piętnowanego jako oszczercę za gorzką wymowę Rejtana, Szopena z jego smutkiem, Historycznej Szkoły Krakowskiej z jej rewizjonizmem. Mocne to jest zaplecze.

Melchior Wańkowicz
"Kultura",Warszawa, 4 X 1970


W Krajobrazie po bitwie toczy się wielka dyskusja o znaczeniu takich pojęć jak ojczyzna, kraj, naród; dyskusja równie ważna dzisiaj, jak w roku 1945. Czy ojczyzną jest naładowany książkami wózek, językowa wspólnota, krajobrazy zapamiętane z dzieciństwa, wrośnięte w krwiobieg jak chce Tadeusz, czy negatywnie definiując to pojęcie, ojczyzna przestaje dla człowieka znaczyć, kiedy człowiek nie znajduje w niej dla siebie miejsca, jak tego doświadcza własnym istnieniem Nina? Dla Tadeusza ważny jest kraj z krajobrazami wszystkich bitew: i tych wygranych, i tych przegranych, i tych nie rozstrzygniętych. Wajda, nadawca pięknej opowieści o człowieku, jaką jest Krajobraz po bitwie, podziela chyba stanowisko bohatera.

Waldemar Chołodowski
"Tygodnik Kulturalny", Warszawa, 30 VIII 1970


Przenika cały film potężna, rozpaczliwa, pełna rozczarowania miłość ojczyzny, uzasadniając głęboki pesymizm, bolesne odczuwanie rozmaitych form zewnętrznego ucisku i wewnętrznego rozdarcia. Wyzwolenie Polski nie przynosi wcale uwolnienia od tego cierpienia. W Amerykanach roku 1945 nietrudno dopatrzyć się Rosjan dnia wczorajszego i dzisiejszego: nadal trwa "inwigilowana wolność" Polaków - przypomina nam z goryczą Andrzej Wajda.

Dario Zanelli
"II Resto di Carlino", Bolonia, 15 III 1970


[cyt. za: Wajda-filmy, WAiF, Warszawa 1996]





Oskar  |  Filmy  |  Teatr  |  Dlaczego Japonia?
Ulubione  |  Galeria rysunków  |  O Wajdzie  |  Bibliografia
Strona główna  |  English Version



Copyright © 2000–2011 Prószyński Media sp. z o.o. Wszystkie prawa zastrzeżone