Strona głównaEnglish version
OskarFilmyTeatrDlaczego Japonia?
To lubięGaleria rysunkówO WajdzieBibliografia


Smuga cienia


fot: Renata Pajchel

Opowiadanie Josepha Conrada Smuga cienia ma wyraźną, łatwą do wyśledzenia fabułę, a jednak proza ta w niewielkim stopniu poddaje się filmowi.

Jeżeli chcesz być wierny powieści, którą przenosisz na ekran, musisz ją całkowicie zburzyć, żeby ułożywszy te klocki na nowo, dać jej szansę zaistnienia na ekranie. Kiedy myślę o adaptacji, przypomina mi się to, co Hamlet mówi do matki: "Żeby być dobrym, okrutnym być muszę". Nie byłem dość okrutny w stosunku do Smugi cienia, goniłem za nastrojem, za ulotnością słów, za niedopowiedzeniem. I powstał film nie dopowiedziany, ulotny i mało komunikatywny.

Patrząc z perspektywy lat na Smugę cienia myślę, że najbardziej odczułem swoją bezradność wobec Marka Kondrata. Jego ambitną i przemyślaną koncepcję gry polegającą na niepokazywaniu żadnych uczuć na zewnątrz zrozumiałem i zaakceptowałem. Niestety, widząc, że ten młody artysta zrealizuje swój plan do końca, powinienem mu podsunąć bardziej wyrazisty materiał do grania, obmyśleć sceny i sytuacje, które nie wymagają od aktora komentarza. Zachowując nieprzeniknioną twarz, byłby zrozumiały i intrygujący dla widza. Nie musiałby wtedy ilustrować swej gry "aktorskim komentarzem". Niestety, jednowątkowa akcja Smugi cienia nie dopuszczała sztucznych zabiegów dramaturgicznych.

Wielokrotnie przez lata wracałem do tego filmu, szukając już tylko dla siebie odpowiedzi na pytanie, jakie lepsze rozwiązania mógłbym znaleźć dla Smugi cienia. Dziś brzmiałaby ona następująco: łatwiej zrobić film o Conradzie, mając w pamięci stylistykę jego pisarstwa, niż przenieść na ekran którąkolwiek z jego powieści.

Andrzej Wajda


Recenzje

Film nie umie sobie poradzić z twórczością Conrada. Czyni zeń nadętego nudziarza, rozmazańca nurzającego się w duszach mężczyzn co najmniej niezrównoważonych. Dlaczego tak się dzieje? Być może, tak przynajmniej podejrzewam, źródłem niepowodzeń jest poszukiwanie miejsca dla psychologii tam, gdzie miejsca dla niej nie ma. Smugę cienia na przykład traktuje się jako opis psychiki dojrzewającego młodzieńca, który znalazł się w szczególnie uciążliwej sytuacji. Więc źródeł sensu i siły napędzającej opowieść twórca filmowy będzie szukał w relacji między psychiką bohatera a sytuacją zewnętrzną (statek, choroba nękająca załogę, żar lejący się z nieba, etc.). A ponieważ ani żaru, ani bezwietrznej ciszy nie można przedstawiać ciągle, bo widz się zanudzi, więc trzeba to jakoś ładnie sfotografować, wymyślić parę atrakcyjnych zadań dla aktorów balansujących na maszcie. Wraz z porzuceniem spraw istotnych, wraz z przymknięciem oczu na problematykę postaw, całe zadanie streszczać się zaczyna w sprawności technicznej, w wizualnym zadośćuczynieniu wymogom realistycznej potoczności obrazu.

Michał Komar
"Kino", Warszawa, IX 1976


To, co początkowo wydawało się przygodą morską, staje się przygodą wewnętrzną. W obliczu śmierci Wajda odnajduje tu niezapomniane akcenty swej Brzeziny. Jego styl unika barokowego nadmiaru i subtelnie zdaje sprawę - zarazem intymnie i okazale z wydarzeń codziennych, dialogów funkcjonalnych w nastrojach nasłonecznienia, rytmizowanych wschodami i zachodami, co czyni jeszcze bardziej przerażającym powolny rozkład tej społeczności (ulubiona tematyka filmowca).

Freddy Buache
"Tribune Dimanche", Genewa, 12 III 1975





Oskar  |  Filmy  |  Teatr  |  Dlaczego Japonia?
Ulubione  |  Galeria rysunków  |  O Wajdzie  |  Bibliografia
Strona główna  |  English Version



Copyright © 2000–2011 Prószyński Media sp. z o.o. Wszystkie prawa zastrzeżone