Strona głównaEnglish version
OskarFilmyTeatrDlaczego Japonia?
To lubięGaleria rysunkówO WajdzieBibliografia


Bez znieczulenia


fot: Renata Pajchel

Któregoś dnia w naszym domu na Żoliborzu zjawił się Daniel Olbrychski i zwierzył się ze swoich kłopotów osobistych. Przy tej okazji powtórzył kilkakrotnie zwrot: "bez znieczulenia", co miało oznaczać, że to, co go spotkało, spadło na niego nagle i nieoczekiwanie. Spodobał mi się ten zwrot i od razu pomyślałem, że dobrze podkłada się pod różne nasze współczesne wydarzenia.

Nie pamiętam, co opowiedziałem Agnieszce Holland, ale ten temat nie był jej obcy. Scenariusz, który powstał w niedługim czasie, zachęcił mnie do pracy nad tym filmem. W łagodnych czasach późnego Gierka zdarzały się często takie obrzydliwości. Człowiek nagle, z dnia na dzień, tracił punkt oparcia. Wszystkie drzwi zamykały się przed nim. Telefony milkły. Zostawał sam na łasce najbliższych, jeśli ci mieli zamiar wziąć na siebie zbiorową odpowiedzialność. Często następował również rozpad małżeństwa, a wówczas samotność okazywała się ostateczna.

Całe to wydarzenie nie miało oczywiście niczego wspólnego z przeżyciami mojego ulubionego aktora. Z tego, co opowiedział Daniel, pozostał tylko tytuł, Bez znieczulenia. Resztę rozwinęła scenarzystka i aktorzy, którym ten improwizowany w wielu miejscach film zawdzięcza bardzo wiele. Myślę, że Zbigniew Zapasiewicz wprost urodził się po to, aby tak przejmująco zagrać wzgardzoną szlachetność, a Ewa Dałkowska swoją bezwzględność wolnej kobiety. Pięknie też pokazała się Krystyna Janda w nowej dla niej roli.

Film ten jako jeden z pierwszych zapoczątkował tendencję, której Janusz Kijowski nadał nazwę "kina moralnego niepokoju".

Andrzej Wajda


Recenzje

Andrzej Wajda wykonał krok decydujący! Po zachwycającym Człowieku z marmuru, gdzie pokazał stalinizm w akcji na terenie Polski lat pięćdziesiątych, polska premiera Bez znieczulenia stanowi wydarzenie: jest to pierwsza odważnie krytyczna wizja dzisiejszej rzeczywistości polskiej. (...) Po otrzymaniu Grand Prix festiwalu w Gdańsku film został zaatakowany przez prasę partyjną. I z entuzjazmem okrzyknięty za najlepszy przez publiczność. Po projekcji zorganizowanej dla korespondentów zagranicznych dziennikarz radziecki zarzucał Wajdzie "brak prawdy psychologicznej" bohaterów. Wajda przerwał mu z niezwykłą u niego brutalnością: "Proszę pana, nie o psychologię tutaj chodzi, ale o politykę!". Krytycy partyjni jednomyślnie zobaczyli w filmie "bajkę'". Naturalnie bez związku z prawdziwym życiem.

(Krzysztof Wolicki)
"Le Point", Paryż, 5 III 1979


Wajda tworzy wybitne dzieła we współpracy ze świetnymi scenarzystami - Wyspiańskim, Reymontem, Iwaszkiewiczem. Kiedy decyduje się na teksty utylitarne, o mniejszej lub nikłej wartości, linia wielkości i artyzmu załamuje się i niknie w zaułkach. (...) Warto i należy powiedzieć serio, co mnie w tej dziwnie banalnej miejscami, a miejscami wysilonej na dziejową metaforę noweli razi i skłania do sprzeciwu. Tym czymś jest życiowe kłamstwo założenia - że świat ten nie jest stworzony dla ludzi utalentowanych i odnoszących sukcesy. (...) W mitologii świata artystycznego zawsze się szczególnie demonizuje filistra, jakoby w masie swej zainteresowanego deptaniem wszystkiego, co wyrasta ponad przeciętność. Dziwne tylko, że mitem tym, stworzonym przez generację artystów zapoznanych i we własnym mniemaniu skrzywdzonych, posłużył się akurat Wajda - artysta, który odniósł wielki sukces.

Michał Misiorny
"Trybuna Ludu", Warszawa,1 XII 1978


Wiele mówiono o dwuznaczności Bez znieczulenia. Ale o jaką dwuznaczność chodzi? Istotnie postacie mogą wydawać się dwuznaczne, skoro się przed nami nie tłumaczą, skoro ich czyny wydają się nieusprawiedliwione, skoro częściowo wymykają się regułom logiki i psychologii. Ale ich losy przecinają się w opowiadaniu całkowicie klarownym, zarówno tematycznie, jak i stylistycznie. Bez znieczulenia jest kontynuacją Człowieka z marmuru, gdyż znowu mówi się o stalinizmie. (...) Czy Wajda, wypowiadając się dziś o współczesnej Polsce, mógł pójść dalej? Zdania w guście: "Można dowieść wszystkiego, jeśli trzeba", albo "Wina jest pojęciem elastycznym, wszystko zależy od naświetlenia" mają alibi funkcji narracyjnych i udają, że nie są uogólniające. (...) Bez znieczulenia jest podwójnie cennym świadectwem: o poststalinowskiej Polsce dzisiejszej i o samym Wajdzie.

Jacques Chevallier
"Image et Son", Paryż, XI 1979





Oskar  |  Filmy  |  Teatr  |  Dlaczego Japonia?
Ulubione  |  Galeria rysunków  |  O Wajdzie  |  Bibliografia
Strona główna  |  English Version



Copyright © 2000–2011 Prószyński Media sp. z o.o. Wszystkie prawa zastrzeżone