|
|||||||||||||||||
Korczak
Myślę, że oddałem Korczakowi wszystkie moje zdolności i umiejętności, chociaż równolegle z filmem nastąpiły wybory 1989 roku, a później moje codzienne niemal w Senacie. Już następnego dnia recenzja w "Le Monde" zrobiła ze mnie antysemitę i żaden z liczących się dystrybutorów nie zdecydował się zaangażować w rozpowszechnianie tego filmu poza Polską. Andrzej Wajda RecenzjeWajda powraca do Cannes z filmem pełnym tej jego siły, którą tak kochamy. (...). Bezbłędny scenariusz Agnieszki Holland, czarno-biała fotografia, wspaniale zgłębiająca najokrutniejsze detale życia getta, podpisana Robby Müller (operator Wima Wendersa i Jima Jarmuscha), przepełniona godnością kreacja Wojciecha Pszoniaka nadają tej walce o człowieczeństwo odpowiadające jej wymiary. (...) Szacunek, oto słowo spontanicznie nasuwające się pod pióro. Jean Roy Od głębokiej obojętności polskiego filmowca chodzą ciarki po plecach. Nigdy nie przepływa przez film wzruszenie, nawet w intencjach. Po co zatem kraść tym dzieciom jeśli nie ich historię, to w każdym razie ich cierpienie, ich żal, którego zupełnie nie czuje się na ekranie? Anne de Gaspieri Po zachwycie - odraza, tak jest na wielkich festiwalach. Pozostać spokojną, nie unieść się, powiedzieć nie. Nie Korczakowi, filmowi Andrzeja Wajdy. (...) Film jest dobrze zrobiony, gdyż Wajda, człowiek z ołowiu, jest rzemieślnikiem kompetentnym. Nakręcony na taśmie czarno-białej, z kilkoma ukrytymi wtrętami z kronik filmowych, aby stworzyć pozory prawdy. Wierzyłoby się. Ale nie trzeba, mimo strasznej zręczności, którą film jest przesycony: autentyczny bohater o takiej charyzmatycznej intensywności wciąga nieuchronnie w globalne złudzenie prawdy. (...) Cóż widzimy? Niemców (brutalnych, koniecznie brutalnych) i Żydów, zrezygnowanych albo kolaborujących. Getto warszawskie? Sprawa między Żydami i Niemcami. To nam mówi Polak. Zażenowanie towarzyszące od początku seansu stało się niesmakiem. Aż do epilogu, który powoduje niemal mdłości. Rozporządzenie o wywózce podpisano. Zaczęła się likwidacja getta. Pod flagą z gwiazdą Dawida dzieci i doktor Korczak wchodzą do plombowanego wagonu śpiewając. I wtedy drzwi rozsuwają się - koda odrażającego marzenia sennego na pograniczu rewizjonizmu - i widzimy, jak małe ofiary, rześkie i radosne, wychodzą w zwolnionym tempie z pociągu śmierci. Treblinka jako odkupienie zamordowanych dzieci żydowskich. Nie. Ani w godzinie profanowania grobów żydowskich w Carpentras, ani nigdy. Daniéle Heymann "Le Monde", Paryż, 13 V 1990 Pytanie, wyprzedzające wszystkie inne: czy nie-Żyd ma prawo dotykać spraw "czysto" żydowskich? Trzeba odpowiedzieć od razu i szczerze: twierdzić, że nie-Żyd nie ma prawa tworzyć dzieła o Shoah, to prawie tak, jakby powiedzieć, że Korczak nic nie wiedział o dzieciństwie, bo nie miał własnych dzieci. Eksterminacja uderzyła w Żydów i Cyganów, ale dotyczy ona całej ludzkości. Zakazywać historii Korczaka nie-Żydowi, to brać odpowiedzialność za zawężanie znaczenia katastrofy do tych, w których ugodziła, i rezygnować z indagowania ludzi, z żądania, by zdali sobie sprawę z nieodwracalnej szkody, jaką lagry, transporty w zaplombowanych wagonach i uśmiercające gazowanie wyrządziły ludzkości. (...) Mówi się, że filmowiec i jego scenarzystka, Agnieszka Holland, przekształcili żydowskiego doktora w świętego, katolickiego i polskiego. Trzeba powtórzyć, że Polakiem Korczak był głęboko, do swego sierocińca, przed wojną, przyjmował dzieci żydowskie i nieżydowskie. Co więcej, jego idee praw dzieci, nawet wspierając się na odwiecznych zasadach sprawiedliwości i miłosierdzia, pozostawały obce tradycji judaistycznej. (...) Co może się wydać najbardziej zaskakujące, skoro pochodzi od reżysera o zbyt pochopnie sfabrykowanej reputacji antysemity, to sposób, w jaki sfilmował kabaret i kolaborantów robiących w getcie interesy. W tej sekwencji i w innych momentach filmu widzimy młodego Żyda, szlachetnego aferzystę, od którego Korczak się nie dystansuje, ani któremu nie prawi morałów. Zobaczymy go w zakończeniu, gdy przy ładowaniu wagonu po raz ostatni próbuje skłonić do ucieczki człowieka, którego tak kocha i podziwia. Aby wrócić do sekwencji kabaretu: ten dionizyjski moment piosenek jidysz, kursowania banknotów i biżuterii może być oceniony jako antysemicki tylko przez tych, którzy angelizują Żydów, sakralizują getto, albo nie wiedzą, że w tej społeczności oblężonej przez śmierć życie toczyło się nieprzerwanie. (...) Korczak Wajdy, a bardziej jeszcze Umschlagplatz Rymkiewicza, mogą zwiastować początek tej symbiozy żydowsko-polskiej, która byłaby ostateczną klęską hitleryzmu. Elisabeth de Fontenay Ci krytycy, którzy w końcowej eterycznej scenie (Korczak i dzieci wyskakują w zwolnionym tempie z pociągu i rozpływają się w mglistej wiejskiej okolicy) dostrzegają jedynie wizję chrześcijańską, szkodzą Wajdzie. Po wojnie chodziły słuchy, że wagon wiozący transport z sierocińca został w cudowny sposób odczepiony. Wieśniacy w całej Polsce rozpoznawali "starego doktora" i jego dzieci. Być może, podobnie jak i Wajda, chcieli wierzyć, że tacy ludzie jak Korczak są niezniszczalni. Wielka szkoda, że Wajda nie mógł zrealizować swojego pierwotnego pomysłu zrobienia polskiego Doktora Żywago, który mógłby ukazać pionierską pracę Korczaka w dziedzinie trybunałów dziecięcych, praw dziecka i moralnego wychowania. Zamiast rozniecać tu polsko-żydowskie antagonizmy, winniśmy raczej być wdzięczni za szczerą sympatię, z jaką Wajda usiłuje przywołać tego nowoczesnego bohatera żydowskiego, który zmarł tak, jak żył - dla dzieci. Betty Jean Lifton* * Autorka biografii Korczaka Król dzieci Film można kupić w księgarni internetowej Merlin |
|||||||||||||||||
Oskar | Filmy | Teatr | Dlaczego Japonia? Ulubione | Galeria rysunków | O Wajdzie | Bibliografia Strona główna | Szukacz | English Version Copyright © 2000–2008 Prószyński i S-ka SA. Wszystkie prawa zastrzeżone |
|||||||||||||||||